Redukcje w Take-Two: Zespół AI idzie pod nóż mimo optymizmu CEO
Strauss Zelnick zachwala potencjał AI, a w tym samym czasie zwalnia kluczowych ekspertów. Co to oznacza dla przyszłości GTA 6 i branży?
Rozdźwięk w strategii Take-Two: CEO chwali AI, a zespół traci pracę
Czwartkowe posty na LinkedIn rzadko wywołują w branży gier prawdziwe trzęsienie ziemi. Tym razem stało się inaczej. Słowa Luke'a Dickena, który od 2025 roku pełnił funkcję szefa AI w Take-Two Interactive, wywołały lawinę pytań.
„Z wielkim żalem muszę ogłosić, że mój czas w T2 – oraz historia mojego zespołu – dobiegły końca”napisał Dicken. Przypomniał przy tym, że przez siedem lat jego ekipa tworzyła zaawansowane technologie wspierające proces deweloperski.
Sprawa jest o tyle dziwna, że komunikat pojawił się zaledwie kilka dni po wystąpieniu Straussa Zelnicka. CEO Take-Two podczas rozmowy z inwestorami nie szczędził pochwał nowym technologiom.
„Mówiąc wprost: aktywnie wdrażamy generatywną sztuczną inteligencję. Prowadzimy setki programów pilotażowych w całej firmie i naszych studiach. Widzimy tu ogromną szansę na zwiększenie efektywności i cięcie kosztów”deklarował Zelnick.
Gdzie leży problem? Między korporacyjnymi deklaracjami a rzeczywistością wewnątrz działu AI powstała głęboka wyrwa. Dicken to nie przypadkowa postać – to weteran z dekadą stażu w Zynga (przejętej przez Take-Two za gigantyczne 12,7 mld dolarów). Kierował zespołem, który miał łączyć innowacje z praktycznym projektowaniem i usprawniać pracę na każdym etapie produkcji. Wygląda na to, że te kompetencje nagle przestały być priorytetem.
Zwolnienia objęły nie tylko szefa, ale cały jego zespół. Choć dokładna liczba osób pozostaje tajemnicą, branża reaguje niedowierzaniem. Take-Two nabrało wody w usta i odmawia komentarza. Czy to zwykła redukcja kosztów, czy może devsi uznali, że wizja Zelnicka rozmija się z technicznymi realiami?
Presja giełdy i wizerunkowa walka z Google Genie
W marcu Take-Two musiało gasić pożar, gdy akcje firmy zaczęły tracić na wartości. Inwestorzy przestraszyli się narzędzi typu Google Genie, obawiając się, że AI pozwoli każdemu tworzyć gry na poziomie AAA. Karl Slatoff, prezes Take-Two, próbował wtedy uspokajać nastroje, twierdząc, że porównywanie Genie do silnika gry to zupełnie inna liga.
Zelnick jednak nie przestawał mówić o „setkach wdrożeń”. Ta dwoistość – z jednej strony dystansowanie się od AI w kontekście konkurencji, a z drugiej chwalenie się nim przed inwestorami – sugeruje sporą niepewność. Czy AI to realna inwestycja, czy tylko modne hasło do raportów? Ruchy kadrowe wskazują, że w arkuszu kalkulacyjnym wygrały oszczędności.
Opór graczy: Nvidia, Arc Raiders i walka o jakość
Entuzjazm korporacji wobec AI zderza się z coraz twardszym oporem społeczności. Przykładów nie trzeba szukać daleko. Nvidia zaliczyła wizerunkowy zjazd po doniesieniach o „pustych” NPC-ach generowanych przez AI. Twórcy Arc Raiders, po fali krytyki za sztuczne głosy postaci, zaczęli zastępować je nagraniami prawdziwych aktorów. Gracze błyskawicznie wyczuwają brak duszy w projekcie i potrafią to boleśnie wypunktować w recenzjach.
Take-Two, mając w portfolio taki kaliber jak GTA 6, nie może pozwolić sobie na błąd. Pozbycie się zespołu AI w takim momencie może być sygnałem, że firma stawia na bezpieczeństwo i sprawdzoną jakość zamiast niepewnych eksperymentów. Pytanie tylko, czy rezygnacja z własnych technologii nie odbije się czkawką w przyszłości?
Rockstar i 2K: Kto na tym straci najwięcej?
Take-Two to potężny holding, pod którym działają giganci: Rockstar Games, 2K oraz Zynga. Zespół Dickena miał być wsparciem dla nich wszystkich. Czy to spowolni prace nad GTA 6? Bezpośrednio pewnie nie, bo Rockstar zawsze lubił robić wszystko po swojemu, unikając zewnętrznych zależności. Jednak jeśli AI miało odciążyć deweloperów przy testach czy generowaniu assetów, strata ekspertów na pewno nie ułatwi im życia.
W gorszej sytuacji może być 2K, które co roku wypuszcza nowe odsłony swoich serii sportowych (jak NBA 2K). Tam liczy się każdy dzień i każda optymalizacja. Z kolei Zynga, która najbardziej potrzebowała technologicznego kopa, właśnie straciła swój mózg operacyjny w dziedzinie sztucznej inteligencji.
Trend rynkowy: AI pierwszym celem redukcji
Take-Two nie jest w tym odosobnione. Ubisoft czy Activision również żonglują kadrami w działach technologicznych, często nazywając to „reorganizacją”. Prawda jest brutalna: większość studiów nie ma budżetu, by budować własne, bezpieczne systemy AI od zera. Taniej jest kupić dostęp do gotowych narzędzi jak ChatGPT czy Midjourney, nawet jeśli są one gorzej dopasowane do specyfiki gier.
Zwolnienia w Take-Two to zimny prysznic dla całej branży. Nawet najwięksi gracze zaczynają rozumieć, że własne AI to studnia bez dna, a technologia wciąż nie jest na tyle dojrzała, by w pełni zastąpić ludzką pracę w segmencie AAA. Rewolucja została odroczona na rzecz pragmatyzmu.
FAQ
Dlaczego Take-Two zwolniło zespół AI, skoro CEO tak go chwalił?
Wszystko rozbija się o pieniądze. Utrzymanie własnego, zaawansowanego działu AI to ogromny koszt, a zysk z takich inwestycji w krótkim terminie jest trudny do wykazania. Firma prawdopodobnie uznała, że taniej będzie korzystać z gotowych rozwiązań zewnętrznych dostawców.
Czy zwolnienia wpłyną na datę premiery GTA 6?
Mało prawdopodobne. Rockstar Games pracuje w dużej mierze autonomicznie. Niemniej, utrata wewnętrznego wsparcia technologicznego może oznaczać, że pewne procesy pomocnicze, jak testowanie błędów czy optymalizacja assetów, zajmą deweloperom więcej czasu.
Czy to koniec sztucznej inteligencji w grach Take-Two?
Zdecydowanie nie. Firma nadal będzie korzystać z AI, ale zamiast budować własne, ryzykowne systemy, skupi się na gotowych narzędziach. To przejście z fazy kosztownych eksperymentów do bezpiecznego, biznesowego wdrożenia sprawdzonych technologii.