TLOU 3 w produkcji? Trop prowadzi do byłego dyrektora Naughty Dog
Vinit Agarwal odszedł z Naughty Dog, ale zostawił po sobie ślady. Czy tajemniczy projekt to wyczekiwane The Last of Us Part 3?
Cisza w studiu, która mówi wszystko
W Naughty Dog panuje grobowa cisza, ale to tylko pozory. Umówmy się – fani The Last of Us od lat żyją w zawieszeniu, czekając na jakikolwiek konkret o „trójce”. Serial HBO narobił zamieszania i przyciągnął miliony nowych widzów, co tylko podbiło stawkę. Teraz w tym milczeniu zaczynają pojawiać się pęknięcia. To nie jest typowy marketing, to coś lepszego: ciche sygnały prosto z wnętrza studia.
Sprawa jest prosta – wielu graczy boi się, że devsi zamiast na grach, skupiają się na pilnowaniu planów filmowych. Neil Druckmann co prawda zapewnia o balansie, ale między deklaracjami a rzeczywistością bywa różnie. Na szczęście mamy nowe poszlaki.
Pytanie brzmi: co stało się z ludźmi pracującymi nad multiplayerem? Naughty Dog to nie korporacyjna taśma, tam liczy się talent. Jeśli ktoś taki jak Agarwal zamyka za sobą drzwi, musiał mieć ku temu solidny powód. Ten powód to klucz do zrozumienia, co dalej z marką.
Sekretny projekt w tle
Agarwal rzucił światło na fakty, które burzą dotychczasowe teorie spiskowe. Zanim odszedł, został przesunięty do kierowania inną „grą przyszłości”. Powiedzmy to wprost: to nie była ta sama produkcja, o której plotkują fani serialu. Mówimy o zupełnie nowym tytule rozwijanym wewnątrz firmy.
"Przeszedłem do kierowania inną 'grą przyszłości' wewnątrz studia. Ostatecznie odszedłem, by szukać nowych wyzwań. Moje komentarze potwierdzają, że podczas mojego ostatniego okresu w firmie trwał rozwój co najmniej jednego innego dużego tytułu."— Vinit Agarwal (były dyrektor gry w Naughty Dog)
To prawdziwa bomba. W chwili jego odejścia moce przerobowe nie szły w próżnię. Studio pracowało nad czymś wielkim. Czy to sequel, czy nowa marka? Jedno jest pewne: magazyny Naughty Dog nie są puste.
Koniec mrzonki o multiplayerze
Pamiętacie The Last of Us Online? Ten ambitny projekt miał wywrócić gatunek do góry nogami. Jego skasowanie było zimnym prysznicem dla fanów. Ale czy zespół został rozpuszczony? Nic z tych rzeczy. To klasyczna zagrywka w branży: zmieniasz cel, ale zostawiasz ludzi.
Wszystko wskazuje na to, że ekipa wróciła do tego, co potrafi najlepiej – do singla. To nie oznacza, że tryb wieloosobowy kiedykolwiek wróci, ale sugeruje, że Naughty Dog wraca do korzeni, by dostarczyć nam kolejne filmowe doświadczenie.
Intergalactic to nie TLOU3 – i to dobra wiadomość
Tu dochodzimy do najważniejszego elementu układanki. Neil Druckmann dłubie przy Intergalactic: The Heretic Prophet. To projekt sci-fi, zupełnie inne klimaty. Agarwal wyraźnie to rozgraniczył, co jest sygnałem dla nas, śledczych.
"Trzeba jasno powiedzieć: Agarwal wyraźnie oddzielił ten tajemniczy projekt od 'Intergalactic: The Heretic Prophet', o którym wiemy, że jest 'grą Neila'."— GamesRadar (autor: Lewis Parker)
Łączymy kropki: jeśli Druckmann robi sci-fi, a Agarwal nadzorował „coś innego”, to to „coś” idealnie pasuje do slotu zarezerwowanego dla The Last of Us Part 3. Rynek nie znosi próżni, a Sony potrzebuje hitu.
Presja HBO robi swoje
Sukces serialu na HBO to miecz obosieczny. Z jednej strony góra pieniędzy, z drugiej – gigantyczne oczekiwania. Każdy ruch studia jest teraz analizowany przez pryzmat telewizyjnego hitu. Cisza w Naughty Dog wynika prawdopodobnie z faktu, że nie mogą sobie pozwolić na najmniejszy błąd.
Dlatego te wycieki są tak cenne. Pokazują, że mimo braku trailerów, machina pracuje. Pytanie tylko, czy zdążą przed premierą kolejnych sezonów serialu, czy fani po prostu wypalą się w tym oczekiwaniu?
Kadry na wagę złota
Produkcja gier AAA to dzisiaj logistyczny koszmar. Naughty Dog nie ma nieskończonych zasobów. Przerzucanie ludzi między projektami to norma, ale odejście Agarwala sugeruje, że pewien etap się zakończył. Może fundamenty nowej gry są już tak solidne, że jego rola dobiegła końca?
Brak oficjalnych komunikatów tylko podgrzewa atmosferę. Każdy tweet, każda zmiana w profilu na LinkedIn jest pod lupą. W tym świecie milczenie rzadko oznacza brak pracy – częściej oznacza strach przed przedwczesnym hypem.
Czy TLOU 3 to już pewniak?
To pytanie, które zadajemy sobie wszyscy. Czy The Last of Us Part 3 to tylko pobożne życzenie? Analizując ślady zostawione przez Agarwala, trudno myśleć inaczej. Gość zajmował się „grą przyszłości”, która nie była nowym IP Druckmanna. Rachunek jest prosty.
Oczywiście, dopóki nie zobaczymy logotypu na ekranie, wszystko pozostaje w sferze domysłów. Ale spójrzmy prawdzie w oczy – Naughty Dog nie zostawiłoby tak kury znoszącej złote jajka.
Co z tego wynika?
Naughty Dog to marka premium. Ich gry muszą być dopieszczone do granic możliwości. Pośpiech to ostatnie, czego byśmy chcieli. Wycieki traktujmy jako drogowskazy, a nie mapę. Praca wre, a my musimy uzbroić się w cierpliwość.
Moim zdaniem zapowiedź The Last of Us Part 3 to tylko kwestia czasu. Studio ma wszystko: technologię, historię i armię wiernych fanów. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że historia Ellie jeszcze się nie skończyła.
FAQ
Czy Vinit Agarwal nadal pracuje w Naughty Dog?
Nie, Agarwal odszedł ze studia, by realizować własne projekty poza strukturami Sony.
Czym jest gra Intergalactic?
To nowy projekt sci-fi Neila Druckmanna, który powstaje niezależnie od innych gier studia.
Czy The Last of Us Part 3 zostało oficjalnie zapowiedziane?
Jeszcze nie, ale liczne poszlaki i wypowiedzi byłych pracowników sugerują, że prace trwają.
Czy serial HBO wpłynął na plany studia?
Zdecydowanie tak. Ogromny sukces serialu sprawił, że kolejna gra stała się dla Sony priorytetem.
Dlaczego anulowano The Last of Us Online?
Oficjalnie studio chciało skupić się na tym, co potrafi najlepiej – na epickich grach dla jednego gracza.