Bloodborne wraca, ale nie tak, jak chcieliśmy. Yharnam trafi do kin
Zamiast 60 klatek na PS5 dostaliśmy... film animowany. Sony ogłasza projekt z Jacksepticeye, a fani Bloodborne tracą cierpliwość.
Yharnam zapłonie, ale tylko na ekranie
Mroczne zaułki Yharnam od lat spowija gęsta mgła oczekiwania. Fani, uzbrojeni w cierpliwość godną najtwardszych łowców bestii, liczyli na jedno: powrót do tego przeklętego świata w nowym blasku. Tymczasem podczas CinemaCon 2026 Sony Pictures zrzuciło bombę, która zamiast radości, wywołała czysty gniew. Powstaje film animowany Bloodborne. I choć dla postronnego obserwatora brzmi to jak spełnienie marzeń, dla społeczności jest to raczej policzek wymierzony prosto w twarz. Sprawa jest prosta: gracze czują się zlekceważeni przez korporację, która posiada jedną z najbardziej cenionych marek w historii gamingu, a mimo to konsekwentnie ignoruje jej największy potencjał.
Gdzie te 60 klatek? Technologiczny impas
Od premiery na PlayStation 4 minęła niemal wieczność. Gracze od lat śnią o płynnych 60 klatkach na sekundę, o porcie na PC, o jakimkolwiek technologicznym odświeżeniu tego arcydzieła, które na nowoczesnych ekranach wciąż ograniczone jest do 30 FPS. Zamiast tego Sony serwuje nam animację z kategorią wiekową R. Powiedzmy to wprost – to nie jest to, o co prosiliśmy. To klasyczny ruch korporacyjny, który kompletnie rozmija się z tym, czego pragnie serce gracza. Brak wsparcia dla PS5 Pro czy chociażby prostego patcha odblokowującego płynność w sytuacji, gdy inne tytuły FromSoftware otrzymują darmowe aktualizacje, staje się wręcz symbolicznym aktem ignorancji ze strony Sony Interactive Entertainment.
Kwestia adaptacji: Czy pasja wystarczy?
W centrum kontrowersji znajduje się YouTuber Seán 'Jacksepticeye' McLoughlin. Choć jego ogromna sympatia do produkcji FromSoftware jest powszechnie znana, zaangażowanie twórcy internetowego w projekt tej skali budzi fundamentalne pytania o artystyczną wizję. Czy film utrzyma gęstą, niemal lovecraftowską atmosferę oryginału, czy może stanie się jedynie efektowną wydmuszką? Fani obawiają się, że bez bezpośredniego nadzoru Hidetaki Miyazakiego, film straci to, co czyni Bloodborne unikalnym: niepokój, tajemnicę i unikalny design świata.
"Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby stworzyć najlepszą możliwą adaptację Bloodborne. To nie tylko moja ulubiona gra, ale wiem, jak pasjonujący są jej fani" — deklaruje Seán McLoughlin.
Słowa te, choć pełne entuzjazmu, nie uciszają sceptyków. W świecie wysokobudżetowej animacji, gdzie liczy się każdy detal – od designu bestii po subtelne narracyjne niedopowiedzenia – sama „pasja” może okazać się niewystarczająca bez twardego fundamentu artystycznego, jaki oferuje studio FromSoftware.
FAQ
Czy FromSoftware bierze udział w tworzeniu filmu?
Na ten moment nie ma żadnych oficjalnych informacji o bezpośrednim zaangażowaniu studia FromSoftware ani samego Hidetaki Miyazakiego w proces twórczy filmu.
Dlaczego fani są wściekli na ogłoszenie filmu?
Głównym powodem jest frustracja wynikająca z wieloletniego ignorowania próśb o remaster lub port na PC. Fani postrzegają decyzję o produkcji filmu jako marnowanie potencjału marki, która potrzebuje odświeżenia technicznego, a nie adaptacji multimedialnej.
Kto zajmuje się produkcją animacji?
Za projekt odpowiadają Sony Pictures oraz studio Lyrical Animation. W prace zaangażowany jest również YouTuber Seán 'Jacksepticeye' McLoughlin, co wywołuje mieszane reakcje w środowisku graczy.
Czy film będzie wierny grze?
Twórcy zapowiadają kategorię wiekową R, co sugeruje mroczny i brutalny klimat, jednak finalny kształt scenariusza pozostaje tajemnicą.